Dariusz Zalewski, CFA 26.01.2026
Co tu robi Donald Rumsfeld?
W 2002 r sekretarz obrony Donald Rumsfeld pytany o dowody na istnienie broni masowego rażenia w Iraku wygłosił słynne niemal filozoficzne przemówienie. To właśnie wtedy stworzyła się koncepcja znana dziś jako „Macierz Rumsfelda”. Choć polityk mówił o wywiadzie wojskowym, dał światu uniwersalny model, który pozwala oddzielić to co rzeczywiście wiemy od tego co pozostaje w sferze ryzyka i ignorancji.

Źródło: mBank
Formalnie Rumsfeld mówił o 3 kategoriach. Czwartą kategorię – nieznane wiadome (unknown knowns) dodali później psychologowie i filozofowie (głównie Slavoj Žižek). Czy ten wojskowo-filozoficzny schemat nada się do diagnozowania dzisiejszej rzeczywistości rynkowej? W końcu inwestowanie to w dużej mierze sztuka zarządzania niewiedzą. Spróbujmy w tej macierzy umieścić Donalda Trumpa.
Trump w macierzy Rumsfelda
Rynki finansowe zachłysnęły się ostatnio akronimem TACO (Trump Always Chickens Out). Jego autorem jest Robert Armstrong, autor popularnego newslettera w dzienniku Financial Times. TACO zakłada, że prezydent Trump działa zawsze według powtarzalnego schematu:
- Głośna, przerażająca groźba, eskalacja napięcia i panika w mediach
- Uzyskanie symbolicznego ustępstwa od drugiej strony
- Ogłoszenie zwycięstwa i wycofanie groźby
Tydzień temu mieliśmy dyplomatyczne zamieszanie wokół zakupu Grenlandii i związaną z tym groźbę nałożenia ceł na siedem państw europejskich. Dziś można powiedzieć, że temat tak szybko zniknął z nagłówków jak się pojawił. Jaka była reakcja inwestorów na pomysły amerykańskiego prezydenta? Znikoma. Rynek wyszedł z założenia, że to tylko kolejna odsłona tego samego teatru, który musi zakończyć się „happy endem”. Najlepszym dowodem jest indeks strachu VIX, który ledwo drgnął, z trudem dobijając do poziomu 20 punktów. To tylko utwierdziło inwestorów w przekonaniu, że TACO działa. Teraz schemat poddawany jest kolejnej próbie. Dwa dni temu na stole pojawił się temat karnych ceł na Kanadę, w odwecie za jej zacieśnianie współpracy z Chinami. Czy tym razem TACO znów zadziała? TACO odmieniane jest przez wszystkie przypadki. Rynek wyjątkowo pokochał ten akronim, bo daje poczucie bezpieczeństwa.
Wielka migracja
I tu dochodzimy do kluczowego pytania – gdzie Donalda Trumpa i jego politykę umieścić w macierzy Rumsfelda? Druga kadencja Trumpa to klasyczna znana niewiadoma (known unknowns). Wiedzieliśmy, że zmienność nadchodzi, ale nie byliśmy w stanie przewidzieć, gdzie i z jaką siłą uderzy. Jednak ostatni epizod z Grenlandią zmienił optykę rynku i inwestorom zaczęło się wydawać, że rozgryźli Trumpa. TACO stało się znakiem firmowym amerykańskiego prezydenta i chyba jesteśmy świadkami wielkiej migracji – inwestorzy przesunęli Trumpa w macierzy Rumsfelda do znanych wiadomych (known knowns). „Spokojnie, on zawsze blefuje” – będą kolejne nowe pomysły prezydenta i zrobi się trochę nerwowo, ale ostatecznie zakończy się wszystko dobrze.
I ta wielka migracja jest chyba dość niebezpieczna. Dlaczego? Donald Trump będzie prezydentem jeszcze przez prawie 3 lata. W pierwszej kadencji Trump musiał wyjątkowo dbać o słupki poparcia i stan portfeli emerytalnych swoich wyborców. Teraz, mając przed sobą jeszcze 1090 dni i brak możliwości reelekcji, priorytetem może być dla niego dziedzictwo i to jak zapisze się w historii. Być może w realizacji jakiegoś pomysłu okaże się wyjątkowo uparty ignorując reakcję Wall Street. Możemy też na chwilę wejść w temat teorii gier – jeśli inwestorzy wiedzą o TACO, to Xi Jinping i liderzy UE też o tym wiedzą. Do tej pory druga strona często ustępowała pod groźbą. Teraz, wiedząc, że to blef, może zachowywać się zupełnie inaczej. Inna kwestia to fakt, że skupiając się na śledzeniu teatru TACO, rynek ignoruje realne procesy takie np. jak pogarszanie sytuacji na rynku pracy w USA. Trzeba zatem postawić sprawę jasno: traktowanie TACO jako niezniszczalnej polisy ubezpieczeniowej na najbliższe 3 lata może okazać się dużym błędem. Wystarczy, że ten mechanizm zatnie się tylko raz, a rynek będzie musiał boleśnie na nowo wycenić ryzyko polityczne.
W analizie otoczenia rynkowego najbardziej niedoceniana jest jednak ta ćwiartka macierzy, o której nie wspomniał Rumsfeld: nieznane wiadome. To dość nieintuicyjna kategoria opisująca mechanizm psychologicznego wyparcia. Przedstawia ona moment, gdy palacz sięga po papierosa, doskonale znając statystyki zachorowań na raka, ale wmawia sobie, że „jego to nie dotyczy”. I w tej kategorii jest dzisiaj dużo innych ryzyk rynkowych, których źródłem nie jest Donald Trump. Weźmy jako przykład chociażby deficyty i zadłużenie rosnące w bardzo niepokojącym tempie w wielu krajach na świecie czy ryzyka geopolityczne.
Otoczenie rynkowe
Mimo, że w tym tekście zajmujemy się głównie anatomią rynkowego ryzyka, należy podkreślić, że dzisiaj warto jednak być optymistą. I nie jest to przejaw naiwności, ale postawa mająca twarde uzasadnienie w fundamentach. Argumentów za przeważaniem akcji w portfelach nie brakuje. Rewolucja AI to siła, która może wyciągnąć indeksy giełdowe na poziomy, przy których obecne szczyty będą wydawać się zaledwie przystankiem. Konsensus rynkowy zakłada, że amerykańskie firmy poprawią w tym roku zyski o solidne 15%. Wzrosty mają coraz szerszy charakter i nie skupiają się tylko na kilku największych spółkach. Co więcej, hossa rozlewa się szeroko, także na rynki wschodzące. Do tego dochodzi paliwo w postaci miksu luźnej polityki monetarnej i fiskalnej. Ale mając to wszystko na uwadze trzeba pamiętać, że inwestowanie to nie jest proces, który ma być przyjemny. Za każdym razem, gdy robi się zbyt miło i bezpiecznie, rynek lubi przypomnieć o swojej naturze i pojawia się zmienność (taka niewinna nazwa 15-20% korekty, używana przez ludzi, którzy piszą o tym co dzieje się na rynkach finansowych). I dlatego warto myśleć też o ryzyku i o nim rozmawiać nawet jeżeli na horyzoncie nie widać większych problemów.
Inwestując instynktownie boimy się „czarnych łabędzi” (nieznanych niewiadomych) – rzeczy, których nie da się przewidzieć. Czasami wydaje nam się, że rozumiemy pewne zjawiska, schematy i przestajemy je poważnie traktować jak ryzyka. Przesuwamy kategorię pewnych pojęć (np. Donald Trump i TACO) ze znanych niewiadomych do znanych wiadomych. Jednak coś co zadziałało kilka razy może za kolejnym nie zadziałać i nasze złudne zrozumienie albo wiara w schemat mogą okazać się niebezpieczne. Jak powiedział Mark Twain – „To nie przez brak wiedzy wpadamy w kłopoty. To przez to, czego jesteśmy pewni, a co okazuje się zupełnie inne niż myśleliśmy”.