Grzegorz Fiborek 2026-06-18
Giełdowy boysband się rozpada
Pamiętacie szalone lata 90 i szał na muzyczne bandy? Jeśli tak to na pewno znacie ten schemat. Najpierw jest zespół, potem globalny sukces, aż w końcu przychodzi moment, w którym jedna z postaci zaczyna świecić zbyt jasnym światłem. Formuła grupy się wyczerpuje, a jeden z członków jest zbyt wielki, by z kimkolwiek dzielić scenę. Justin Timberlake wychodzi z NSYNC. Z Destiny’s Child wyrasta Beyoncé.
Dokładnie to samo od kilku kwartałów dzieje się na Wall Street. Koncepcja „Wspaniałej Siódemki” (Magnificent 7) — giełdowego boysbandu technologicznych gigantów, który przez ostatnie lata dyktował warunki na rynku — zaczyna wyraźnie tracić impet. W miejsce dawnego monolitu coraz mocniej widać dominację jednego solisty: Nvidii.
A zaczęło się pięknie. Sama nazwa była marketingowym majstersztykiem — prosta, chwytliwa, osadzona w westernowej narracji tak bliskiej amerykańskiej kulturze. Do tego skład: Apple, Microsoft, Alphabet, Amazon, Nvidia, Meta i Tesla. Czysty hit. W swoim najlepszym momencie, w połowie 2024 roku, ta siódemka odpowiadała za niemal 70% całkowitych zysków indeksu S&P 500.
Wszystko co dobre szybko się kończy. Analitycy JP Morgana odważnie stawiają sprawę jasno: „Ta koncepcja stała się przestarzała”. Magnificent 7 przestało być zespołem. Stało się zbiorem solistów idących w zupełnie różnych kierunkach.
Winny? AI, oczywiście
Głównym katalizatorem tej zmiany okazał się boom na sztuczną inteligencję. To on w 2023 roku wyznaczył na rynku wyraźne linie podziału na 3 obozy:
• Hyperskalerzy — czyli firmy budujące infrastrukturę i chmurę (Microsoft, Alphabet, Amazon, Meta),
• Producentów półprzewodników – a dokładniej jednego, który zgarnia całą pulę: Nvidię.
• Pozostali – czyli Apple, który stoi z boku i się przygląda oraz Tesla borykająca się ze swoimi problemami na rynku motoryzacyjnym.
Nvidia okazała się giełdową Beyoncé. Od początku 2023 roku odskoczyła od reszty o kilkaset punktów procentowych.

Gdzie się podziała korelacja?
Jeśli ktoś potrzebuje twardych dowodów na to, że ten „zespół” już nie istnieje — JP Morgan dostarcza bardzo konkretnych danych. Najprostszy sposób, żeby to zrozumieć, to wyobrazić sobie dwóch kumpli z ławki szkolnej.
• Przy korelacji 1.0 są nierozłączni – jeden idzie do sklepiku po drożdżówkę, drugi idzie za nim. Jeden ucieka z matematyki, drugi też pakuje plecak.
• Przy korelacji 0.0 żyją w zupełnie różnych światach – to, że jeden siedzi w bibliotece, nie mówi nam nic o drugim. Drugi może właśnie pali za szkołą.
JP Morgan zestawił hyperskalerów parami. Wynik? Do końca 2025 roku korelacja potrafiła sięgnąć nawet 0.7, a od około pół roku widzimy gwałtowny spadek ocierający się nawet o 0.15.

Nawet teoretycznie bliźniacze firmy z grupy hyperskalerów przestały reagować na te same bodźce. Było to wyraźnie widoczne w ostatnim sezonie wyników kwartalnych: większe wydatki inwestycyjne (capex) przekładały się na lepsze zachowanie kursów tylko wtedy, gdy szły w parze z wyższymi prognozami przychodów.
Presja na cash flow rośnie
Pod lupą pozostaje także kondycja bilansów. Przy kurczących się zasobach gotówki wydatki na AI wzrosły z poziomu 33% przepływów operacyjnych w 2023 roku do prognozowanych 93% w 2026 roku.
Ostatecznie równanie jest proste: aby hyperskalerzy odzyskali zaufanie inwestorów, muszą pokazać, że popyt jest wystarczający, by wygenerować atrakcyjną stopę zwrotu z tych inwestycji — i to na tyle szybko, by nie nadwyrężyć istniejących przepływów pieniężnych oraz szybko amortyzujących się chipów.
I tutaj ciekawe wyliczenia pokazują analitycy Bloomberga, bazując na danych S&P Capital IQ.

Pomimo dzisiejszej presji na gotówkę i oczekiwań dalszego wzrostu wydatków, rynek zakłada, że od około 2028 roku zobaczymy wyraźne odbicie, a wręcz eksplozję wolnych przepływów pieniężnych.
Nadchodzi MANGOS
Wracając do naszego muzycznego wątku – giełda, podobnie jak popkultura, nie znosi próżni. Skoro stary boysband się rozpadł, pora na nowy casting. Za kulisami głośno już o debiutach spółek stricte powiązanych z AI, takich jak Anthropic czy OpenAI. Mamy też za sobą udany debiut kosmicznej spółki SpaceX. Przy okazji: termin „kosmiczny” przestało już oznaczać coś oderwanego od rzeczywistości czy wyprzedzającego epokę. To po prostu normalny, namacalny biznes, który zarabia poza naszą atmosferą.
Na Wall Street trwa więc szukanie nowej nazwy dla nadchodzącej ery (wspominamy o tym również w Widokach). Coraz głośniej mówi się o nowym składzie o nazwie MANGOS.
W skład tego nowego hitu miałyby wejść: Meta, Anthropic, Nvidia, Google (Alphabet), OpenAI, SpaceX.
Pytanie brzmi: czy te nowe, drapieżne podmioty rozkręcą się na tyle, że Nvidia zostanie zmuszona do zakończenia swojej solowej kariery i powrotu do szeregu nowo sformowanego zespołu?
My jednak nie bylibyśmy sobą, gdybyśmy próbowali zgadywać przyszłość i bezrefleksyjnie grać pod ten scenariusz. Stara zasada mówi, że to indeks ostatecznie powie nam prawdę. Zamiast obstawiać, kto zostanie nowym Justinem Timberlake’iem, lepiej trzymać się zdywersyfikowanego portfela przyklejonego do szerokiego rynku. Prawdziwi wygrani sami zadbają o nasze zyski.