Powiedz czego szukasz?

Dariusz Zalewski, CFA
14.07.2026


6 lat temu wszyscy zostaliśmy epidemiologami. Po kilku miesiącach pandemii Covid-19 operowaliśmy pojęciami takimi jak wskaźnik reprodukcji (R0), wypłaszczanie krzywej czy odporność zbiorowa. Giełdowe indeksy szybko odbiły, a wiele kwartałów później pandemia skończyła się. Uznaliśmy więc, że ta specjalistyczna wiedza już nigdy nam się nie przyda. Czy na pewno?


Wirusowe opowieści

 

Robert Shiller, laureat Nagrody Nobla i autor książki z 2019 r. zatytułowanej „Narrative Economics: How Stories Go Viral and Drive Major Economic Events”, przekonuje, że wielkimi zdarzeniami gospodarczymi, bańkami i kryzysami nie sterują same fundamenty, lecz wirusowe opowieści – narracje, które rozprzestrzeniają się w populacji jak choroby zakaźne. Shiller twierdzi, że narracja ma stopę zarażania oraz stopę zapominania. Kiedy ta pierwsza przewyższa drugą, opowieść rośnie w sile – dokładnie tak jak wygląda krzywa zachorowań w epidemii. Dobrze jeżeli opowieść jest prawdziwa, ale nie jest to warunek konieczny. Może mieć kiepskie fundamenty lub mocno mijać się z prawdą. Najważniejsze żeby była zaraźliwa oraz łatwa do powtórzenia. Plusem zawsze jest też ładunek emocjonalny i jakaś ludzka twarz – najlepiej wizjoner i wynalazca. Narracje rzadko występują w pojedynkę – zazwyczaj jest ich kilka – w jakiś sposób ze sobą związanych. Schiller podaje przykład Wielkiego Kryzysu i wielu narracji, które wówczas krążyły. Z jednej strony pierwotne załamanie na giełdzie było źródłem opowieści o spekulantach skaczących z wieżowców, co zniechęcało do inwestowania. Z drugiej strony w atmosferze kryzysu rozprzestrzeniła się narracja moralna – skoro dla niektórych życie stało się wyjątkowo trudne, obnoszenie się z konsumpcją jest niestosowne. Z kolei skromne życie i oszczędzanie stało się cnotą. W efekcie nawet ludzie, których stać było na wydawanie, ograniczyli konsumpcję. A to pogłębiło jeszcze bardziej dekoniunkturę. Dodatkowo opowieść o technologii i bezrobociu w latach 30-stych podsycała pesymizm i negatywnie wpływała na skłonność do wydatków inwestycyjnych. Kilka powiązanych ze sobą opowieści wpływało więc na realne decyzje, a te w konsekwencji na gospodarkę i notowania giełdowe.

 

Epidemia AI

 

Dziś też mamy dominującą opowieść, która stanowi ważne paliwo do wzrostów i jest to oczywiście AI. Czy koncepcję Roberta Schiller można odnieść również do obecnej narracji rynkowej? Mamy przekonującą opowieść, którą dość łatwo się opowiada – „AI przecież zmieni wszystko”. Mamy potężny ładunek emocjonalny. Z jednej strony pojawia się chciwość – no bo jak można nie wykorzystać inwestycyjnie tej pokoleniowej szansy. Z drugiej strony pojawia się strach – bo kto nie zainwestuje w AI zostanie w tyle jako inwestor czy też jako firma. Mamy bohaterów tej opowieści takich jak Jensen Huang, Dario Amodei czy Sam Altman.

 

Mamy też tak naprawdę nie jedną, a kilka narracji. Pierwsza to opowieść o tym, że AI to przełom na miarę elektryczności czy internetu. Obok krąży narracja która zakłada, że AI poprawi produktywność a to przełoży się na zyski firm i być może zadziała deflacyjnie. Jest też opowieść o rynku pracy – jedni widzą w AI zagrożenie dla milionów etatów, a inni wierzą, że powstaną nowe branże i zawody. I wreszcie narracja, chyba dzisiaj najistotniejsza – AI to potężne inwestycje w centra danych. A na ich budowie zarabiają już dzisiaj konkretne firmy. I całościowo ta narracja z wiązana z AI jest mocno zaraźliwa. Ale warto zaznaczyć od razu, że to nie znaczy że jest fałszywa. Wielkie narracje bywają prawdziwe. Tym właśnie ta o AI różni się od klasycznej bańki.

 

Ważne pytanie – czy jest jeszcze kogo zarażać?

 

34% całości majątku Amerykanów to dzisiaj akcje (piszemy o USA, bo nasz lokalny inwestor nie będzie tutaj dobry przykładem – niestety Polacy na rynku kapitałowym nadal inwestują głównie w obligacje).

 

 

Źródło: Barclays, Bloomberg.

 

Powyższy wykres wyraźnie wskazuje, że są to poziomy najwyższe od ponad 60 lat. Pierwszy, łatwy wniosek, który się nasuwa po krótkiej analizie – „amerykańskie gospodarstwa domowe są już mocno zarażone bieżącą narracją rynkową”. Ale jak to często bywa – takie proste myślenie bywa błędne. Po pierwsze nastroje widoczne w różnych badaniach są dalekie od euforii. Po drugie ten historycznie duży udział akcji wynika z pewnych strukturalnych zmian na rynku. Na rynek akcji płyną mld USD pasywnych ETF-ów kupowanych co miesiąc bez względu na wyceny i fakt czy są historyczne szczyty czy też 15% korekta. Amerykanie systematycznie kupują akcje w ramach programu emerytalnego 401(k). Być może ten ponad 30-procentowy udział akcji w majątku Amerykanów jest jakimś nowym poziomem równowagi. Można w tym momencie stwierdzić, że trochę zapachniało to wypowiedzią Irvinga Fisher z października 1929, kilka dni przed krachem, który powiedział, że „Ceny akcji osiągnęły coś, co wygląda na trwale wysoki płaskowyż”. Można jednak zaryzykować stwierdzeniem, że struktura rynku, szybkość przepływu informacji i pewne nawyki i zachowania inwestorów wyglądają nieco inaczej niż kilkadziesiąt lat temu.

 

Gdzie są te fundamenty obok narracji?

 

W 2026 r. spółki z indeksu S&P 500 mają poprawić zyski o 24% (r/r). W przyszłym roku ma to być kolejne 17%. Ponad połowa z tych zysków będzie pochodzić z firm, które są beneficjentami budowy centrów danych – producentów chipów, pamięci, infrastruktury. Wygląda to na koronny dowód, że opowieść o AI ma twarde pokrycie w fundamentach. Warto jednak zastanowić się skąd ten pieniądz płynie. A to w dużej mierze wydatki hyperscalerów, czyli kilku gigantów technologicznych (Microsoft, Amazon, Google, Meta, Oracle). Dość obrazowo przedstawia to poniższy wykres.

 

 

Wykres. Źródło: BofA.

 

A dlaczego hyperscalerzy wydają? Bo wierzą w opowieść o AI – w to, że gigantyczne nakłady inwestycyjne kiedyś się zwrócą. Zatem prawdziwy test tej narracji nadejdzie wtedy gdy poznamy odpowiedź na pytanie czy usługi AI znajdą wystarczająco wielu klientów – firm i konsumentów gotowych płacić za nie z własnej kieszeni.

 

Podejście Roberta Shillera spotkało się jednak z uzasadnioną krytyką. Jak bowiem powinniśmy mierzyć siłę narracji? Czy mamy do tego jakieś narzędzia? Jak to wszystko zinterpretować? Koncepcja Shillera świetnie opisuje narracje po fakcie, ale nie daje możliwości, by w czasie rzeczywistym stwierdzić, że dana opowieść się wyczerpała albo że inna właśnie przejmuje jej rolę.

 

Co z tym wszystkim ma zrobić inwestor? Po pierwsze, przestać zadawać pytanie, czy to tylko narracja, czy może stoją za nią fundamenty. W tym cyklu jedno i drugie jest splecione mocniej niż kiedykolwiek. Po drugie, warto zdać sobie sprawę, że pytanie o wiarę w opowieść o AI stało się w praktyce pytaniem o obecność na rynku akcji. Spółki związane z AI ważą w globalnych indeksach tak dużo, że nie da się inwestować w globalny portfel akcji, nie będąc jednocześnie w tej narracji. I prawdopodobnie ta ekspozycja pozostanie istotna w najbliższych latach. Sama opowieść o AI będzie zaś ewoluować – zmieniać bohaterów, akcenty i beneficjentów. I być może ta ewolucja będzie źródłem rynkowej zmienności w kolejnych kwartałach i latach.

Polecane artykuły

01 Aktualności

Co z tymi obligacjami? Czyli przekaz medialny vs. rzeczywistość

Paweł Chylewski, CFA 1.10.2026 Większość czasu media finansowe poświęcają rynkowi akcji. To tutaj tematy są „sexy”, obligacje uchodzą za nudną część portfela. Ostatnie tygodnie zmieniły tę optykę – dużo się dzieje na rynku długu. A może dużo się dzieje w mediach, które zajmują się finansami? Może z braku innych tematów uwzięliśmy się na obligacje i […]

czytaj więcej

02 Trendy

Akcje na szczytach, obligacje pod presją

Marcin Chwedczuk, CFA 01.10.2026 Było już dobrze   Trzeci kwartał 2026 roku na globalnych rynkach finansowych udowodnił, że stabilność na szczytach potrafi mieć gorzki smak. Po dynamicznym odbiciu w drugim kwartale, kontynuacja wzrostów wymagała większej cierpliwości. Wakacyjne otoczenie rynkowe nie było ciepłe i pełne sielanki. Z porozumienia USA-Iran przeszliśmy do ponownej eskalacji. Gdy do gry […]

czytaj więcej

03 Uncategorized

Czy wysokie rentowności obligacji mogą zaszkodzić giełdzie?

Szymon Zajkowski, CFA 17.09.2026 W ostatnich tygodniach inwestorzy z niepokojem obserwują wzrost rentowności amerykańskich obligacji skarbowych. Dla wielu osób jest to sygnał ostrzegawczy dla rynku akcji. Pojawia się więc naturalne pytanie: czy rentowności amerykańskich obligacji na poziomach najwyższych od blisko 20 lat mogą wywołać większą korektę na giełdzie?  Choć powszechnie przyjmuje się, że wysokie rentowności […]

czytaj więcej