Powiedz czego szukasz?

mBank

Fed miał obniżać stopy. Coś poszło nie tak!

Grzegorz Fiborek 
2026-07-29

 

Fed już dziś!

Mamy tydzień, w którym na scenę wchodzą niemal wszyscy najważniejsi bankierzy centralni świata. Fed obraduje już dziś, a w kolejnych dniach poznamy decyzje Banku Anglii i Banku Japonii. Mimo to uwaga inwestorów skupia się niemal wyłącznie na jednym pytaniu: czy Kevin Warsh zdecyduje się na podwyżkę stóp procentowych?
Jeszcze niedawno taki scenariusz wydawał się mało prawdopodobny. Dziś rynek obligacji zmusza nas do refleksji: „Czy argumenty za podwyżką stóp w USA wyglądają całkiem solidnie?” Komentatorzy są podzieleni. Jedni widzą argumenty za podwyżką, inni przekonują, że Fed jeszcze poczeka. Klasyczne 50 na 50. Innymi słowy: „Nie mamy pojęcia, ale wyglądamy profesjonalnie, mówiąc o tym” – dołączmy zatem do nich 😛
W ostatnich tygodniach dyskusję zdominowały dwa tematy: nowe cła ogłoszone przez Donalda Trumpa oraz ropa naftowa, która ponownie przetestowała poziom 100 dolarów za baryłkę. To właśnie ten drugi temat najczęściej trafia na pierwsze strony gazet. Tyle że ropa wyjaśnia tylko część historii. Więcej dzieje się w danych o kondycji amerykańskiego konsumenta.

 

Ale zaczęliśmy od rynku obligacji, więc po kolei

Gdy spojrzymy na rentowności amerykańskich obligacji, zauważymy interesujące zjawisko. Rentowności dziesięcioletnich papierów skarbowych mocno wzrosły po wybuchu konfliktu z Iranem, ale później sytuacja się ustabilizowała. Zupełnie inaczej zachowują się obligacje dwuletnie. Ich rentowności od miesięcy systematycznie pną się wyżej, jakby rynek krok po kroku porzucał nadzieję na szybki zwrot Fedu w kierunku obniżek stóp.

 

 

Najlepiej widać to na różnicy pomiędzy rentownościami obligacji 10-letnich i 2-letnich. Dwa lata temu pisaliśmy o zakończeniu inwersji krzywej dochodowości. Tymczasem spread od początku roku wyraźnie się zawęził. Nie oznacza to jeszcze powrotu do inwersji, ale pokazuje zmianę oczekiwań rynku wobec polityki pieniężnej.

I właśnie tutaj dochodzimy do najważniejszego wniosku. Krótkoterminowe rentowności nie reagują wyłącznie na kolejne zwroty akcji na Bliskim Wschodzie czy wahania cen ropy.

 

 

One przede wszystkim odzwierciedlają oczekiwania dotyczące stóp procentowych. Rynek coraz wyraźniej sygnalizuje, że Fed może być zmuszony do dalszego zacieśniania polityki monetarnej z powodów bardziej fundamentalnych niż sam wzrost cen energii.

 

Bo nawet gdyby ropa nagle przestała być problemem, pozostaje amerykański konsument

Jeszcze jakiś czas temu przekonywaliśmy w Widokach, że do kolejnej podwyżki stóp potrzebne byłyby naprawdę mocne argumenty. Problem polega na tym, że część z nich zaczyna się pojawiać. Sprzedaż detaliczna w USA przyspieszyła z około 2,5% rok do roku pod koniec 2025 roku do blisko 7% obecnie. Amerykański konsument nadal wydaje pieniądze z zadziwiającą energią, mimo że jego dochód rozporządzalny (o czym wspominaliśmy w ww. Widokach) od 3 lat stale wyhamowuje.

 

Rynek pracy

Odczyty nowych miejsc pracy od ponad 3 lat notują coraz niższe poziomy ale jednak stopa bezrobocia od początku roku spadła w USA z 4,5% do 4,2%. To nie jest obraz gospodarki, która pilnie potrzebuje wsparcia ze strony niższych stóp procentowych.

 

Pozostałe wątpliwości

Owszem, inflacja ostatnio nieco odpuściła. Odczyt 3,5% wygląda znacznie lepiej niż poprzedni odczyt na poziomie 4,2%. Nadal jednak jest wyraźnie wyższy od celu Fedu (2%). Płace rosną wolniej niż wcześniej, ale ich tempo wciąż przekracza 3% rocznie. Trwa boom inwestycyjny napędzany wydatkami na sztuczną inteligencję i infrastrukturę technologiczną – o CAPEX’ach opowiadamy prawie w każdym odcinku Widoków z Wieży.

 

Zatem powodów nie brakuje

To nie jest zestaw danych, patrząc na który bank centralny otwiera szampana i ogłasza zwycięstwo nad inflacją. Nic więc dziwnego, że rynek coraz śmielej wycenia możliwość podwyżki stóp. Obecnie prawdopodobieństwo ruchu o 25 punktów bazowych do przedziału 3,75-4,00% to 30 proc. – w poniedziałek ocierało się o 40 proc.

 

 

Warsh

Całej sytuacji dodatkowego kolorytu dodaje sam Kevin Warsh. Nowy szef Fedu nie prowadzi inwestorów za rękę. Nie rozdaje wskazówek, nie sygnalizuje kolejnych ruchów. Dla bankiera centralnego to przejaw niezależności. Dla rynku przypomina nieco grę w pokera z przeciwnikiem, który założył ciemne okulary.

Jeszcze kilka tygodni temu inwestorzy debatowali nad tym, kiedy Fed rozpocznie cykl obniżek stóp procentowych. Dziś coraz częściej zastanawiają się, czy kolejnym ruchem nie będzie przypadkiem podwyżka.

To pokazuje, jak szybko potrafi zmieniać się rynkowa narracja. Jedno jest pewne: dzisiejsze posiedzenie Fedu zapowiada się znacznie ciekawiej niż ktokolwiek przypuszczał jeszcze na początku tego miesiąca. A to samo w sobie jest już sporą zmianą.

 

Na koniec

Warto jednak na chwilę oddalić się od wszystkich wykresów, rentowności i prawdopodobieństw podwyżki stóp.

Spójrzmy na szerszy obraz.

  • Mamy mocno rozkręcony cykl inwestycyjny związany z AI i infrastrukturą technologiczną.
  • Globalny rynek akcji przez ostatnie trzy lata przynosił stopy zwrotu rzędu 20% rocznie.
  • Amerykański konsument wydaje pieniądze tak, jakby właśnie odebrał premię za wyjątkowo udany rok.
  • Rynek pracy wysyła mieszane sygnały, ale do scenariusza recesyjnego wciąż jest daleko.
  • Inflacja pozostaje powyżej celu Fed.

Czy gospodarka jest rozgrzana? Można argumentować, że tak.

Czy wymaga już gwałtownego chłodzenia? To znacznie trudniejsze pytanie.

Dlatego nawet jeśli dziś Fed zdecyduje się na podwyżkę stóp procentowych, nie musi ona zostać odebrana jako sygnał alarmowy. Wręcz przeciwnie. Dla wielu inwestorów byłby to raczej dowód, że gospodarka nadal jest wystarczająco silna, by udźwignąć nieco wyższy koszt pieniądza.

Anglojęzczyni komentatorzy mają nawet swoje określenie dla takiego ruchu: „healthy hike”.

 

I z tą myślą chcielibyśmy Was dzisiaj zostawić.

Polecane artykuły