Powiedz czego szukasz?

mBank

„Będzie Panu płaciło dywidendę”

Dariusz Zalewski, CFA
30.10.2025

 

W świecie inwestycji pełnym iluzji i błędnych przekonań jest wiele dróg na skróty. Takich, które na pierwszy rzut oka wyglądają rozsądnie, bo dają poczucie bezpieczeństwa i satysfakcji. Jedną z nich jest skupienie na rozwiązaniach, które coś płacą – funduszach, akcjach czy obligacjach wypłacających dywidendy czy kupony.

 

Ten wpis nie będzie krótki, przyjemny ani łatwy. Ale takie też muszą być, bo powyższy temat co jakiś czas wypływa na powierzchnię. I nie chodzi o to, że spółki dywidendowe, obligacje wysokodochodowe czy fundusze dystrybucyjne są złe. Chodzi raczej o sposób myślenia, który często się z nimi wiąże – przekonanie, że skoro coś płaci to musi być dobre.

 

Zacznijmy od akcji.

 

 

Dlaczego lubimy gdy coś nam płaci? – czyli „lepszy wróbel w garści niż gołąb na dachu”

 

Już w latach 60-tych XX wieku, ekonomiści M. Gordon i J. Lintner zaproponowali koncepcję, którą nazwali bird in the hand. Ich logika była dość prosta. Założyli, że inwestorzy wolą pewny dochód dzisiaj (czyli dywidendę), niż niepewny wzrost wartości akcji w przyszłości. Spółka wypłacająca solidną dywidendę postrzegana jest w związku z tym jako bezpieczniejsza, bardziej przewidywalna i stabilna. Dywidenda staje się symbolem bezpieczeństwa i daje poczucie, że pieniądz pracuje oraz w pewnym sensie redukuje stres związany z niepewnością rynkową. Dość często też w trakcie silnych spadków rynkowych inwestorzy przenoszą kapitał do spółek dywidendowych, nawet jeśli oznacza to rezygnację z potencjalnych wyższych stóp w przyszłości.

 

 

Żyję z dochodu, nie ruszam kapitału

 

Zachowanie inwestorów tłumaczą też Shefrin oraz Statman, którzy w pracy „Explaining Investor Preference for Cash Dividends” argumentują, że inwestorzy traktują dywidendę jako „dochód do wydania”, a zyski kapitałowe jako „kapitał, którego nie chcą ruszać”. Łączy się to z koncepcją mentalnego księgowania (ang. mental accounting) – założenia, że ludzie dzielą swój majątek na „dochód” i „oszczędności”. Dywidenda trafia oczywiście do szufladki „dochód”. Mamy większy dochód do wydania, więc utwierdzamy się w przekonaniu, że zrobiliśmy dobrą robotę inwestując właściwie nasze oszczędności.

 

 

Więc gdzie jest problem?

 

Inwestorzy, którzy preferują spółki dywidendowe, często idą o krok dalej – wybierają firmy, które nie tylko regularnie wypłacają solidne dywidendy, ale również je systematycznie zwiększają. W ten sposób zrodziło się pojęcie „dividend aristocrats” – spółek, które od co najmniej 25 lat nieprzerwanie płaciły dywidendy.  Problemy zaczynają się, jeżeli spojrzymy na wyniki takich strategii, ale z perspektywy całkowitej stopy zwrotu, czyli uwzględniających zmiany cen oraz wypłacone dywidendy (ang. total return). Porównanie z szerokimi globalnymi indeksami co widać na poniższym przykładzie sprawia, że czar nieco pryska.

 

 

 

Wykres. ETF inwestujący w globalne akcje (MSCI ACWI) oraz przykładowy ETF inwestujący w spółki zaliczane do „dywidendowych arystokratów”. Total return. Zmiany w % za ostatnie 10 lat. Źródło: LSEG.

 

Zastanówmy się na chwilę, skąd wzięły się świetne zyski na amerykańskich akcjach (które sporo ważą w globalnych indeksach) w ostatnich kilkunastu latach. To nie spółki dywidendowe były motorami wzrostu, lecz spółki technologiczne, które nie słyną z hojnych wypłat, bo większość zysków reinwestują we własny rozwój. To ich potężne inwestycje, napędzały kolejne fale hossy. Zamiast dzielić się zyskiem, zamieniały go w innowacje, nowe produkty, nowy przychód, a w konsekwencji w coraz wyższe zyski. W efekcie inwestorzy, którzy trzymali się spółek dywidendowych w minionych latach, często ominęli najbardziej dynamiczne źródła wzrostów na globalnych rynkach akcji. To taki paradoks ostatnich lat – najwięcej zarabiało się nie na firmach, które płaciły solidne dywidendy, lecz na tych, które miały odwagę nie płacić wcale.

 

A co z rynkiem długu?

 

Podobny mechanizm widać także na rynku obligacji. Tu również często inwestorzy, którzy samodzielnie konstruują portfele obligacyjne, kierują chętnie wzrok tam gdzie kupony wyglądają imponująco. Problem w tym, że wyższy kupon to premia za ryzyko, a nie prezent od emitenta. Rzeczywiście czasem warto zwiększyć w portfelu udział bardziej ryzykownych obligacji, takich które mają wyższe rentowności (np. high yield). Jednak w cyklu koniunkturalnym są momenty, kiedy taka strategia może się zemścić – np. w fazie spowolnienia czy recesji i wówczas pozornie nudne obligacje skarbowe mogą okazać się najlepszym rozwiązaniem.

 

Iluzja dywidendy – jak wykorzystują to fundusze?

 

Doradcy też dobrze wiedzą, że słowo „dywidenda” wywołuje u klienta błysk w oku – brzmi jak dochód, który się należy. Dlatego też powstały „fundusze wypłacające dywidendę”, czyli takie, które regularnie przelewają klientowi gotówkę na rachunek. I na pierwszy rzut oka wszystko brzmi świetnie. Tylko, że w większości przypadków to nie dywidenda w klasycznym sensie, lecz zabieg czysto księgowy. Fundusz, po prostu sprzedaje część aktywów, aby wypłacić inwestorowi jego własny kapitał. Wartość jednostki spada, ale klient widząc przelew ma wrażenie, że zarobił. Trzeba w tym miejscu oddać, że zazwyczaj wysokość takiej wypłaty zależy od charakterystyki portfela – w funduszach dłużnych od rentowności obligacji, a w akcyjnych od poziomu dywidend spółek, w które fundusz inwestuje. Nie zawsze jednak ta zależność jest zachowana i czasem wypłata jest z góry zaprogramowana, niezależnie od faktycznych zysków generowanych przez instrumenty w portfelu.

 

„- Mam plan.- Jaki? – Sprytny.”

 

Zdarza się, że pomysł na „wypłacanie dochodu” idzie o krok dalej. Niektóre fundusze stosują strategie covered call czyli wystawiają opcje na posiadane akcje i w ten sposób inkasują dodatkowy „dochód” z premii opcyjnej.  Brzmi świetnie: rynek płaci nam za to, że siedzimy spokojnie i nic nie robimy. Tylko, że to trochę jak podpisywanie umowy, w której z góry zgadzamy się oddać część przyszłych zysków w zamian za chwilową satysfakcję. Strategia działa dobrze wtedy, gdy rynek stoi w miejscu. Długoterminowo jednak lepiej mieć akcje, niż wystawiać opcje, które ograniczają wzrost. Bo w inwestowaniu, podobnie jak w życiu, spryt rzadko wygrywa z cierpliwością.

 

Dywidendy i kupony nie są złe. Złe są powody, dla których tak bardzo na nie patrzymy.

 

Nie ma nic złego w posiadaniu spółek dywidendowych w portfelu. Problemy zaczynają się wtedy kiedy dywidenda staje się celem samym w sobie. Są momenty rynkowe, kiedy warto postawić bardziej na spółki dywidendowe. Ale są też okresy, kiedy to spółki wzrostowe (growth) ciągną wyniki portfeli w górę.  Podobnie na rynku długu: czasem większy udział obligacji high yield ma sens, a czasem lepiej zdjąć nogę z gazu i postawić na papiery skarbowe. Wszystko powinno zależeć od naszego view rynkowego i alokacji taktycznej, a nie od faktu, że inwestor potrzebuje comiesięcznych wypłat na konto.

Problem płynności czy potrzeby regularnych wypłat da się rozwiązać inaczej – poprzez lokatę, rachunek oszczędnościowy, czy fundusz dłużny o niskim ryzyku.  Takie rozwiązania pozwalają uzyskać dostęp do gotówki bez naruszania konstrukcji dobrze zbudowanego portfela inwestycyjnego.

 

Polecane artykuły

01 Aktualności

Donald spotyka Donalda. Czy rynek udławi się TACO?

Dariusz Zalewski, CFA 26.01.2026   Co tu robi Donald Rumsfeld?   W 2002 r sekretarz obrony Donald Rumsfeld pytany o dowody na istnienie broni masowego rażenia w Iraku wygłosił słynne niemal filozoficzne przemówienie. To właśnie wtedy stworzyła się koncepcja znana dziś jako „Macierz Rumsfelda”. Choć polityk mówił o wywiadzie wojskowym, dał światu uniwersalny model, który […]

czytaj więcej

02 Uncategorized

Murowane zyski – czyli jak zmieniała się rentowność inwestycji w nieruchomości w ostatnich latach

Bartłomiej Grelewicz 19.01.2026   W sierpniu 2023 r. mieliśmy przyjemność napisać artykuł porównujący długoterminowe stopy zwrotu z rynku akcji do inwestycji w mieszkanie na wynajem (link). Dla tych którzy nie mieli okazji go przeczytać, a kibicują nieruchomościom, proponujemy jednozdaniowe streszczenie: na fasadzie kawalerkowego snu o potędze, pojawiły się pewne pęknięcia. Dziś wracamy do tematu, ponieważ […]

czytaj więcej

03 Uncategorized

Wenezuela a Twój portfel

Szymon Zajkowski, CFA 05.01.2026 Działania prezydenta USA Donalda Trumpa znów zaskoczyły (choć tu zdania są podzielone) i zogniskowały uwagę całego świata. Tym razem na zlecenie laureata pokojowej nagrody FIFA (LoL) siły specjalne USA zaatakowały Wenezuelę, porwały jej prezydenta i przetransportowały go do USA w celu postawienia przed sądem. Wiele osób z pewnością zadaje sobie pytanie: […]

czytaj więcej